czwartek, 16 czerwca 2011

2011_06_16

Nowy projekt idzie super. Co mnie cieszy, to że nie jest tak poważnie, wzniośle, cierpiętniczo, kryminalnie. Jest lekko, wesoło, optymistycznie. W podtekście jest tragedia, ale sensem całości jest odejście od niej. Przezwyciężenie.
I jest w tym taka młodość, radość, spontaniczność, wielki apetyt na życie.

Może jednak jest sens w tym, co robię?

Film "Once". Dla mnie ideał ciepła. Mogę oglądać w kółko.
"Róża", "Dom zły" - po co???

Przeczytałam ostatnio o młodej ambitnej, która  wraca do postaci Karola Kota.
Po co???

Nie cierpię epatowania złem, gloryfikacji. Mówię to ja, po moim Pierwszym Większym. Gdybym miała wybór, mój Pierwszy Większy wyglądałby jak "Once".  Albo jak "Mamma mia".

Niemniej wygląda jak wygląda. Jestem z niego, na dodatek, dumna. Jest o rzeczach strasznych, ale jest zrobiony solidnie. To na pewno. Jest o czymś. Też na pewno.
Tyle, że sercem lgnę do czegoś całkowicie odmiennego.

Ot, wszystko przede mną. Wracam do pracy. Pozdrowienia!

Brak komentarzy: