Słuchałam kiedyś wywiadu z Markiem Krajewskim (aktualnie Charona widzę na szczycie bestsellerów Empiku). Powiedział, że pracuje jak rzemieślnik: codziennie od szóstej do - bodaj - jedenastej.
Pozazdrościć dyscypliny.
Osobiście nie przebiłam się przez jego twórczość. Moja chemia, ale zbyt mnie drażnił styl.
Niemniej sukces olbrzymi.
Dyscyplina rewelacyjna.
Potem czytałam wywiad z Małgorzatą Kalicińską, też bardzo wysoko na liście.
Dyscyplina żadna :) Babciowanie, załatwianie spraw przeróżnych, ot, życie.
Mój model :)
PS. jestem absolutną maniaczką literatury, żeby było jasne. Marka Krajewskiego czytać rady nie dam. "Rozlewiska" nie próbowałam. Dyscypliny zazdroszczę :)
PS2. dzisiaj mus uporać się z fabryką. Fabryka to coś, co przynosi mi regularny dochód, jest w miarę proste i przyjemne, i - co bardzo ważne - po siedmiu latach nadal bardzo to lubię. Jak relaks. Jak oddech. I ciągle może być coś świeżego, to jest dla mnie absolutnie niesamowite. Nie wiem ile już tego stworzyłam, pewnie pod pięćset sztuk. I ciągle mnie to bawi, cieszy. Kasa w porządku, ale zawodowo i samorozwojowo to już od dawna nie wystarcza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz